Poniedziałek, 26 czerwca 2017 r. Imieniny: Jana, Pawła

Relacja DKK – Oskar i pani Róża

(2014-05-17 14:48:37)

Relacja DKK – Oskar i pani Róża

W dniu 15 maja 2014 r. odbyło się w bolszewskiej książnicy spotkanie w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki dla dzieci. Obecnych było 14 osób.
Czy w ciągu dwunastu dni można poznać smak życia i odkryć jego najgłębszy sens? Dziesięcioletni Oskar nie wierzył, że to możliwe, aż do spotkania z tajemniczą panią Różą, która ma za sobą karierę zapaśniczki i umie znaleźć wyjście z każdej sytuacji… Piękna, mądra i niepozbawiona humoru opowieść o tym, jak pokonać strach, odnaleźć wiarę i nie poddać się w obliczu nieszczęścia. Ta książka da Wam siłę i nadzieję, a kto wie? – może nawet zmieni Wasze życie…
Bardzo długo wzbraniałam się przed przeczytaniem tej książki, choć wiele o niej słyszałam i to od bardzo różnych osób, w tym i mojej pani profesor. Jednak moja reakcja była zawsze taka sama: co oni mogą wiedzieć o książkach? Jednak ciekawość okazała się silniejsza: chciałam sprawdzić, co to za książka i dlaczego wszyscy ją tak chwalą. Kierunek – biblioteka. I tu szok. Okazało się, że jest to książka dla dzieci, a przynajmniej w dziale dziecięcych się znajdowała. O Boże, pomyślałam, chcą mnie bajkami zachwycić, myślałam, że ten etap mam już za sobą! Widać na starość się dziecinnieje. Odłożyłam. Wyszłam. Jednak w końcu wróciłam i zabrałam książkę. A co mi tam, parę lat w tę czy w tamtą nie zrobi różnicy. Zobaczymy czym się wszyscy zachwycają. Wzięłam się za lekturę. Książkę przeczytałam w jedną godzinę, wręcz ją połknęłam, a nie przeczytałam. Byłam nią dosłownie oczarowana
Opowiada ona o dziesięcioletnim Oskarze, który umiera na białaczkę. W uporaniu się z codziennością pomaga mu tajemnicza Pani Róża. To właśnie ciocia Róża wpada na pomysł pisania listów do „Szanownego Pana Boga”, a także na pomysł potraktowania każdego cennego dnia życia jako kolejnych dziesięciu lat. W taki sposób tytułowy bohater każdego dnia pisze list opisujący „dziesięć lat” jego życia. Bóg jest dla niego kimś coraz bliższym i mały chłopiec otwiera się przed nim coraz bardziej. Dzieli się z nim swoimi myślami, spostrzeżeniami i problemami. Z każdym listem chłopiec zaczyna coraz bardziej wierzyć w Boga. Coraz bardziej jest też pogodzony z tym, że będzie musiał umrzeć. Po skończeniu lektury nasunęło mi się wiele refleksji i żałuję tylko jednego: że tak późno sięgnęłam po „Oskara i panią Różę”. Chyba największym atutem tej książki jest to, że daje dużo do myślenia, a jak wiadomo w dzisiejszych czasach jest niewiele książek, które potrafią zadziałać na intelekt czytelnika, albo sprawić, że poczuje on potrzebę dokonania jakichś zmian w swoim życiu.
Po długiej analizie zaczęłam postrzegać „Oskara” jako swoisty przewodnik po życiu. Autor, wcielając się w dziesięcioletniego chłopca, stara się nam przekazać najważniejsze wartości z życia. Próbuje pokazać, że życie jest darem i tylko ten, kto może je stracić, jest w stanie je docenić w pełni. W pewnym sensie jest to ostrzeżenie, ale również wskazówka, że trzeba żyć intensywnie, chwytać każdy dzień i wyciskać go jak cytrynę, ponieważ nie wiadomo kiedy przyjdzie nam pożegnać się ze światem.
Według niektórych osób „Oskar” ma wiele wspólnego z „Małym Księciem”, według mnie jest to błędne skojarzenie. Książki różnią się całkowicie. Przede wszystkim „Oskar” nie jest bajką, nie jest zbiorem metafor rozumianych intuicyjnie. Opisuje wszystko wprost, podaje na tacy – pewnie dla tych, którzy nie potrafią czytać między wierszami. Gra na ludzkich emocjach i zostawia po sobie ślad w duszy i umyśle człowieka. Jest bardziej realny i chyba właśnie z tego powodu celniej trafia do czytelnika i jest łatwiejszy w odbiorze.
Pomimo dość smutnej tematyki choroby, śmierci, poczucia osamotnienia, książka jest bardzo pogodna, wręcz zabawna. Przepełnia ją optymizm i radość życia. Niezwykłe listy małego Oskara do Pana Boga, przygody miłosne (tak, to też możemy znaleźć!) i rozmowy z Ciocią Różą na długo osadzają się w pamięci, są jak promyki słońca na zachmurzonym niebie. Szczerze mówiąc, sama już nie wiem czy to książka dla dzieci, czy może raczej dla ich rodziców. Wiem jedno, że jest ponadczasowa, niezwykła, piękna i pomimo przewidywalnego zakończenia bardzo optymistyczna i dająca nową nadzieję. Samego Erica Emmanuela Schmitta uważam za pisarza genialnego. Któż inny potrafiłby napisać tak banalną, a zarazem głęboką historię o życiu i śmierci, a w roli głównego bohatera osadzić dziecko, do tego nieuleczalnie chore? Prostotą języka i humorem oddać powagę sytuacji i pokazać, że wszystko co dzieję się w życiu tak naprawdę zależy od nas samych i naszego podejścia? Wszystko to ująć na prawie 80 stronach jest naprawdę czymś niesamowitym i godnym pochwały. Książkę polecam absolutnie każdemu bez granic wieku, płci, wyznania lub przekonań. Uważam, że „Oskar i Pani Róża” powinna być lekturą obowiązkową w szkołach, ponieważ potrafi nauczyć więcej niż wszystkie książki z kanonu lektur obowiązkowych razem wzięte. Kto nie czytał ten niech się nawet nie przyznaje, tylko biegnie, aby nadrobić zaległości. 10 punktów na 6 możliwych :)

Oprac. V. Wiśniewska

© 2006 GBP Bolszewo | webmaster | RSS
Ilość osób na stronie: 82. Czas ładowania: 0.01228