Poniedziałek, 1 września 2014 r. Imieniny: Idziego, Bronisławy

Ludobójstwo w Piaśnicy z uwzględnieniem losów mieszkańców powiatu wejherowskiego.

(2009-02-10 17:18:18)

Elżbieta Grot

Akcja skierowana przeciwko polskiej warstwie kierowniczej została zaplanowana i przeprowadzona przez najwyższe władze Rzeszy Niemieckiej. Z chwilą zajmowania poszczególnych ziem Wybrzeża Gdańskiego przez Wehramcht, specjalnie przygotowane grupy tzw. Einzatzkommanda we wrześniu 1939 r. zajmowały się akcję aresztowań, głównie przedstawicieli polskiej inteligencji: duchownych, nauczycieli, prawników, pracowników samorządu i administracji państwowej, urzędników, leśników, kupców, przedsiębiorców, bankowców, rzemieślników oraz rolników i robotników, wszystkich znanych z patriotycznej działalności politycznej, religijnej, społecznej, kulturalno - oświatowej, sportowej oraz członków polskich organizacji i stowarzyszeń, w tym przede wszystkim członków: Polskiego Związku Zachodniego, Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, Towarzystwa b. Powstańców i Wojaków, Ligi Morskiej i Kolonialnej, Kurkowego Bractwa Strzeleckiego, wybitnych przedstawicieli Polonii gdańskiej, członków Gminy Polskiej Związku Polaków w Wolnym Mieście Gdańsku oraz innych organizacji i stowarzyszeń polonijnych.

Niemieckie służby policyjne wydały w 1939 r. w Berlinie specjalną książkę „Sonderfahndungsbuch Polen 1939”, w której spis nazwisk Polaków poszukiwanych przez Gestapo z Berlina przeznaczonych do internowania na ziemiach polskich. W książce tej zarejestrowano również mieszkańców Wejherowa, między innymi: dr prawa Karola Bilińskiego, Georga Bistrama, Braworskiego, Teofila Bochentyna, Franciszka Bronka, Karola Daronia - wydawcę prasy, Czesława Dziocha, Franciszka Donarskiego - urzędnika Starostwa w Wejherowie, Drzymałę - urzędnika Kasy Chorych, Hansa i Hildegardę Englingów pochodzenia niemieckiego za antyfaszystowskie poglądy, urzędnika pocztowego Flichtę, kupców Frankowiaka, Frankowskiego i Gańskiego, urzędników starostwa wejherowskiego Gniecha i Goluchowskiego, kupca Gowińskiego, Guzińskiego, lekarza Jagalskiego, Jagodzińskiego, Franciszka Kowalskiego, Klawikowskiego, Franciszka Kowalskiego, komendanta policji kryminalnej Jana Krajewskiego, Bolesława Kujacznskiego, urzędnika Kasy Chorych Landowskiego, Vikarego Lehmanna, Marię i Wernera Lemke, Franciszka Litzbarskiego, organistę Lisewskiego, dyrektora banku Berharda Lorenza, Małachowskiego, fotografa Mazurka, nauczyciela Mazurkiewicza, redaktora Georga Merson, aptekarza Mihleniewicza, strażaka Milewicza, Nastałego, Theofila Natschke (Teofila Naczka - woźnego Gimnazjum w Wejherowie, Antoniego Nikel, Stanisława Nowakowskiego, urzędnika magistratu w Wejherowie Alojzego Parchem, Petermanna, kasjera Alfonsa Piocha, Paula Pohnke, Wacława Paszkowskiego, Prusińskiego lub Pruszyńskiego (zapewne chodziło o tą samą osobę Leona Prusińskiego), kobietę - Wirtin Punkt, Rakowskiego, kupca Wojciecha Rolbieckiego, urzędnika magistratu w Wejherowie Franciszka Schrödera, Rudolfa Sendowskiego, technika budowlanego, urzędnika Zarządu Miejskiego w Wejherowie Stefana Sobczaka, dyrektora Gimnazjum Tadeusza Staniewskiego, urzędnika Policji Martina Stanisławskiego, stolarza Starka, urzędnika Staczinskiego, Andrzeja Stróżyńskiego, Marię Suchalską, inż. budownictwa Stanisława Świątkiewicza, leśniczego Bolesława Talaśkę, urzędnika policji kryminalnej Adama Tondrowskiego, Leona Trendla, dyrektora Gimnazjum Turka, Urbanowicza, urzędnika Wachowiaka, inż. Walczuka, Elsbeth i Martę Weikusat, sekretarza powiatu Augustyna Westphala, urzędnika Kasy Chorych Wiecka, kupca sklepu drogeryjnego Viktora Ceynowę oraz Brunona Zor .

Przed wybuchem wojny w Rzeszy Niemieckiej został powołany referat do zadań specjalnych w Polsce o kryptonimie „Sonderreferat Unternehmen Tannenberg”. W Okręgu Gdańsk - Prusy Zachodnie podlegał mu utworzony 12 września 1939 r. oddział operacyjny Einsatzkommando 16 dowodzony przez dr Rudolfa Trögera - szefa gdańskiego gestapo. Oddział ten składający się z funkcjonariuszy gestapo rozpoczynał swą działalność bezpośrednio po wkroczeniu na ziemię pomorską Wehrmachtu przystępując do akcji aresztowań i selekcji Polaków mogących przeszkodzić w realizacji celów politycznych Rzeszy Niemieckiej. Einsatzkommando 16 wspomagał oddział Kurta Eimanna tzw. „SS - Wachsturmbann Eimann” powołany przez senat Wolnego Miasta Gdańska 3 lipca 1939 r., składający się z przeszkolonych esesmanów do zadań specjalnych, udzielający między innymi jesienią 1939 r. wsparcia strukturom policyjnym, żandarmerii i oddziałom Selbstschutzu w przeprowadzaniu akcji aresztowań Polaków na Wybrzeżu Gdańskim. Oddział K. Eimanna, między innymi brał udział w likwidacji psychicznie chorych na Pomorzu Gdańskim w Kocborowie i w Piaśnicy. Wypełniał rozkazy wyższego dowódcy SS i policji w Gdańsku Gruppenführera SS Richarda Hildebrandta działającego na bezpośrednie polecenie Reichsführera SS i szefa niemieckiej policji Heinricha Himmlera.

Oddziały Wehrmachtu po walkach obronnych wkroczyły do Wejherowa 9 września 1939 r. W okresie od 9 września do 26 października 1939 r. władzę wojskową i cywilną pełnili dowódcy wojskowi, tj. do czasu utworzenia 26 października 1939 r. z zajętych ziem przedwojennego województwa pomorskiego, Wolnego Miasta Gdańska i części sąsiadujących z nim ziem nowego okręgu Rzeszy Gdańsk - Prusy Zachodnie (Reichsgau Danzig - Westpreussen). 26 października w okręgu tym władzę cywilną objął Albert Forster, pełniący funkcję Gauleitera NSDAP i namiestnika w Wolnym Mieście Gdańsku, którego terytorium zostało włączone już 1 września 1939 r. do Rzeszy Niemieckiej.

W skład nowego okręgu utworzonego na mocy dekretu wydanego przez Adolfa Hitlera 8 października wszedł też obecny powiat wejherowski. Funkcje starosty (Landrata) i powiatowego przywódcy NSDAP (Kreisleitera) powierzono pochodzącemu ze Złotowa Heinzowi Lorentzowi, które pełnił do 1943 r. Burmistrzem Wejherowa mianowano Karla Nitschke - funkcjonariusza NSDAP, a jego zastępcą Gustawa Bambergera świetnie znającego miejscowe stosunki społeczno - polityczne z okresu międzywojennego .

Wyżej wymienieni funkcjonariusze niemieckich władz okupacyjnych, członkowie partii NSDAP, Tajnej Policji Państwowej (Geheime Staatspolizei) zwanej popularnie gestapo oraz Żandarmerii (Gendarmerie Abteilung) począwszy od pierwszego dnia okupacji do wiosny 1940 r. brały udział w pacyfikowaniu polskiego społeczeństwa. Po osiągnięciu przewagi politycznej na tym terenie realizowały inne cele zmierzające między innymi do zniemczenia pozostałej, po dokonanym ludobójstwie i wysiedleniach, miejscowej ludności.

Dużą rolę w organizowaniu masowych aresztowań mieszkańców Wejherowa i na terenie obecnych powiatów wejherowskiego i puckiego odegrali: szef gestapo Hans Söhn, pełniący tę funkcję do 1941 r. i szef Żandarmerii niemieckiej (Gendarmerie) - Karl Lassen. Władze partyjne NSDAP posługiwały się również służbą bezpieczeństwa (Sicherheitsdienst), policję ochronną (Schutzpolizei) i pomocniczą (Hilfspolizei).

Jako jedni z pierwszych w Wejherowie byli represjonowani zakładnicy i polscy jeńcy wojenni. Część żołnierzy polskich, których wzięto do niewoli w trakcie walk o Gdynię, zgromadzono na rynku w Wejherowie 7 września 1939 r. W trakcie odgrywania hymnu niemieckiego, zmuszano ich do podniesienia ręki do góry. Opornych mocno pobito. W biciu polskich żołnierzy brał udział jeden z synów von Krockowa, a przypatrywał się tej scenie hrabia Keyserlingk. Wszystkich polskich jeńców umieszczono w wejherowskim więzieniu, gdzie kilku z nich rozstrzelano na dziedzińcu i pochowano w pobliżu więziennego śmietnika. Zamordowano w ten sposób między innymi wejherowskiego policjanta Aleksandra Wikieł. Gdy tego jeszcze dnia jego córka Janina poszła do więzienia z prośbą o umożliwienie jej widzenia z ojcem, oświadczono jej, że ojca już tu nie ma. Od świadka Jana Krzemińskiego dowiedziała się, że jej ojciec i wielu innych zostało zastrzelonych na terenie więzienia. W 1945 r. zatrzymani przez władze polskie Niemcy, oświadczyli Janinie Wikieł, że w „czasie działań wojennych wszystkie zwłoki z terenu więzienia zostały przewiezione do Piaśnicy i tam spalone” .

Aby uniknąć ochrony konwencji genewskiej wobec polskich żołnierzy, stosowano metodę ich zwalniania z niewoli, a następnie ponownego aresztowania i oddania w ręce zbrodniczych instytucji. Niektórzy z nich zginęli w Pia-śnicy jak na przykład Bruno Gleinert, którego w końcu października 1939 r. za-trzymano w obozie jenieckim, a dwa miesiące później aresztowano, przewieziono do więzienia w Wejherowie i najprawdopodobniej zamordowano w Piaśnicy .

Przypadków takich mogło być znacznie więcej, o czym zdaje się świadczyć umieszczenie na liście opracowanej przez dr Barbarę Bojarską podoficera Pawlaczyka, obrońcy Helu i jeńca wojennego .

W Wejherowie, podobnie jak w Gdyni i innych polskich miastach w celu zagwarantowania spokoju i własnego bezpieczeństwa w chwili zajmowania polskich ziem, niemieckie władze wojskowe żądały zakładników spośród polskich mieszkańców zazwyczaj pełniących ważne funkcje polityczno - społeczne, których więzili do chwili opanowania danego miasta. Zakładników wejherowskich w większości zwolniono po kilkunastodniowym pobycie w miejscowym więzieniu, mieszczącym się w gmachu Sądu przy obecnej ulicy Sobieskiego. Niektórzy korzystając ze zwolnienia wyjechali do centralnej Polski unikając w ten sposób rozstrzelania w Piaśnicy. W ten sposób między innymi ocalił swoje życie Władysław Cyrklaff, przedwojenny przedsiębiorca i handlowiec . W drugiej dekadzie września 1939 r. zwolniono 15 księży z dekanatu wejherowskiego, których w większości Niemcy miesiąc później ponownie aresztowali.

Zajęcie 14 września 1939 r. przez Niemców Gdyni wpłynęło na przyspieszenie akcji eksterminacyjnej Polaków, zwłaszcza po przemówieniach Alberta Forstera na przełomie września i października 1939 r. w hotelu Prusińskiego w Wejherowie, w czasie których podjudzał miejscowych Niemców do udziału w zbrodni następującymi słowami: „Musimy tych zawszonych Polaków wytępić począwszy od kołyski, (...) w ręce wasze oddaję los Polaków, możecie z nimi robić, co chcecie!” Tłum natomiast zgromadzony na ulicy krzyczał: „Niech zginą psy polskie”! „Śmierć Polakom”! .

Wejherowian i mieszkańców powiatu aresztowano najczęściej w miejscu pracy lub zamieszkania, ale i też na ulicach Gdyni w czasie prowadzonej akcji oczyszczania zwanej „Sauberungsaktion”, polegającej na masowych zatrzymaniach mężczyzn, a następnie sprawdzaniu, czy figurują w „Sondefahndungsbuch Polen”. W czasie trwania tej akcji aresztowano miedzy innymi burmistrza Wejherowa Tadeusza Bolduana, wójta gminy Wejherowo Edmunda Łakomego, starostę Antoniego Potockiego, woźnego gimnazjum Teofila Naczka, Urbana Zielonkę. Przetrzymywano ich wraz z mieszkańcami Gdyni w zorganizowanych przez Niemców obozach internowania dla jeńców cywilnych na terenie tzw. Etapu Emigracyjnego w Gdyni - Grabówku, Gdańsku - Nowym Porcie, niektórych w obozie Stutthof oraz w więzieniu Schiesstange w Gdańsku, zanim zostali przewiezieni do wejherowskiego więzienia pełniącego rolę ostatniego miejsca uwięzienia, w którym selekcjonowano więźniów i gdzie, zapadały wyroki śmierci.

W byłym powiecie morskim urządzaniem obław, akcją aresztowań i prowadzeniem rewizji w domach oraz zbieraniem donosów od miejscowej ludności narodowości niemieckiej zajmowały się posterunki żandarmerii, które działały w obwodach:

Na przykład w związku z podejrzeniem polskich mieszkańców o prowadzenie wrogiej propagandy przeciwko Niemcom i organizowanie działalności wywrotowej 20 października 1939 r. żandarmeria niemiecka przeprowadziła rewizje w domach w Bolszewie, Redzie, Ciechocinie. Tego dnia aresztowano elektromontera Kazimierza Kollewskiego za rzekome odgrażanie się volksdeutschom .

Aresztowanych dostarczano do wejherowskiego więzienia, gdzie selekcję prowadzili: Eberhardt Ströhm i Gustaw Bamberger, który między innymi zajmował się tłumaczeniem polskich dokumentów i wskazywaniem Polaków działających w latach międzywojennych XX wieku na szkodę Niemców. W więzieniu bito więźniów i represjonowano. Wobec wybitnych przedstawicieli miasta Wejherowa przyjęto taktykę upokorzenia ich poprzez zmuszanie do wykonywania prac publicznych między innymi przy sprzątaniu ulic. Ofiary przesłuchiwał esesman Herbert Teuffel - pracownik gdańskiego gestapo, który odczytywał też listy skazanych. Selekcję w więzieniach w Wejherowie i Pucku prowadzili ponadto: Wilhelm Baske, Franz Koepke, Willy Szamand, Nay z Norymbergii, Leo Neiss z Lubeki, Karl Rieck z Weimaru, Paul Schramm, Schwartz, Hans Söhn, Eberhardt z Sopotu. Wydawanie wyroków śmierci odbywało się bez prawa do obrony i sądu.

Na ogół sądzi się, że akcję ludobójstwa w lasach piaśnickich rozpoczęto pod koniec października 1939 r. Wśród historyków nie ma jednak zgodności w sprawie daty pierwszej egzekucji. Na przykład Zygmunt Milczewski podaje datę 21 października, prof. Andrzej Gąsiorowski podał datę prawdopodobnego rozstrzelania w Piaśnicy salezjanina ks. Ignacego Błażejewskiego 24 października, a dr Barbara Bojarska sądzi, że pierwsza egzekucja odbyła się 29 października, różne daty podają też byli więźniowie i świadkowie, nawet wskazując pierwsze dni listopada .

Więźniów na dziedzińcu więzienia wejherowskiego ładowano do samochodów ciężarowych krytych brezentem i wywożono pod eskortą SS i gestapo. Konwój samochodów ciężarowych i osobowych z funkcjonariuszami władz niemieckich przejeżdżał ulicą Sobieskiego, następnie przez tory kolejowe i jechał szosą krokowską w kierunku Piaśnicy Wielkiej na miejsce stracenia, skąd do okolicznej ludności po pewnym czasie dochodziły odgłosy strzałów z pistoletów i karabinów maszynowych. Zawsze teren lasów wokół Piaśnicy otoczony był licznymi posterunkami policji w celu zapobieżenia ewentualnym ucieczkom ofiar i strzeżenia przed niepowołanymi świadkami z zewnątrz.

Akcją rozstrzeliwań w Piaśnicy kierował SS - Obersturmbannführer dr R. Tröeger szef gdańskiego gestapo i specjalnego oddziału operacyjnego „Einzatzkommando 16”, Friedrich Class - dyrektor kryminalny gdyńskiego gestapo, wieloletni pracownik gdańskiej policji kryminalnej. W Gdyni listy ofiar były układane w placówce gestapo na Kamiennej Górze na podstawie policyjnych list gończych oraz licznych anonimowych doniesień przysyłanych przez niemiecką ludność. Akceptowane przez F. Classa donosy przez postawienie parafki „CL+” przy nazwisku oznaczały wyrok śmierci. Wpływ na typowanie osób do stracenia posiadał również zastępca F. Classa - Hauptsturmführerer SS Franz Köpke, często odwiedzający wejherowskie więzienie w budynku sądowym, odpowiedzialny za dostarczanie transportów więźniów na miejsce egzekucji w Piaśnicy. Funkcję doradców politycznych pełnili: Heinz Lorenz - starosta powiatu wejherowskiego i powiatowego kierownika NSDAP, G. Bamberger - wiceburmistrz Wejherowa i Friedrich Freimann - burmistrz Pucka. Zamieszany w zbrodnię był także SS Brigaderführer Kurt Diehm - prezydent policji w Gdyni, który odpowiadał za dostarczanie grupie egzekucyjnej niezbędnych środków transportowych i za sprawnie przeprowadzoną akcję wymordowania polskich patriotów i „umysłowo chorych” z Rzeszy Niemieckiej. Sztab zajmujący się akcją ludobójstwa działał w zajętej wilii dr Franciszka Panka przy ul. Krokowskiej w Wejherowie, gdzie miała także swoją siedzibę lokalną placówka gestapo kierowana przez SS Unterscharführera Hansa Söhna pochodzącego z Eberfeldt - Wuppertal.

Władze niemieckie przy organizowaniu akcji rozstrzeliwań w Piaśnicy posłużyły się miejscową ludnością niemiecką obywatelstwa polskiego, która postanowiła pozostać po I wojnie światowej, gdy tereny byłego zaboru pruskiego zostały wcielone do II Rzeczypospolitej do powiatu morskiego. Władze okupacyjne werbowały mieszkańców narodowości niemieckiej do oddziałów samoobrony tzw. „Selbstschutzu” tworzonych pod hasłem wzięcia odwetu za krzywdy „rzekomo” im wyrządzone przez Polaków i tzw. „repolonizację” w okresie międzywojennym.

W meldunków posterunku Żandarmerii w Menkewicach wynika, że wzywał do tworzenia oddziałów „Selbstschutzu” w okręgu Gdańsk - Prusy Zachodnie SS Sturmbannführer Meier. Do utworzenia pierwszego oddziału tzw. „Samoobrony” doszło za jego pośrednictwem w okręgu Krokowa 15 października 1939 r., który początkowo liczył 68 członków, a już 1 listopada 100. Dnia 22 października miał miejsce następny werbunek, tym razem do SA, do którego przyjęto 150 kandydatów, w tym dużo młodych mężczyzn zdolnych do noszenia broni . Okręg Krokowa, według statystyk niemieckich, zamieszkiwało 6 170 osób, w tym 2 000 Volksdeutschów, 500 Polaków i 3 670 Kaszubów. 12 listopada 1939 r. w Krokowej przeglądu członków „Selbstschutzu dokonał SS Sturmführer Söhn w celu wybrania odpowiednich mężczyzn do oddziałów SS „Totenkopfverbände . Członków „Selbstschutzu” i niemiecka ludność zachęcano do składania doniesień na Polaków do władz policyjnych.

Zachowały się liczne meldunki żandarmerii niemieckiej pochodzące z okresu od września 1939 r. do połowy 1940 r. potwierdzające aktywną działalność niemieckich sąsiadów skierowaną przeciwko Polakom. Ich denuncjacje i oskarżenia powodowały aresztowanie wskazywanej osoby i wtrącenie jej do więzienia wejherowskiego, co najczęściej kończyło się wydaniem wyroku śmierci przez rozstrzelanie w lasach piaśnickich.

W meldunkach żandarmerii podawano jako powody aresztowań Kaszubów i Polaków „wrogą działalność przeciw państwu niemieckiemu”. W tym przypadku najczęściej chodziło o przynależność do Polskiego Związku Zachodniego”(dalej: PZZ). Z powodu doniesienia i przynależności do PZZ aresztowano na przykład mieszkańca Rumi Klemensa Filipowskiego . Powodem aresztowania mogły być też denuncjacje sąsiadów na temat opinii i zasłyszanych wypowiedzi Polaków jak na przykład: „Polska jeszcze powstanie”, „Niemcy przegrają wojnę”, „Jestem Polakiem i nim pozostanę”. Za szerzenie fałszywych wiadomości aresztowano m.in. 17 października 1939 r. montera Lewandowskiego z Rumi - Zagórza.

Z meldunków niemieckiej żandarmerii w Połczynie wynika, że działania represyjne były podejmowane również przeciwko polskim nauczycielom i księżom, których aresztowano za krzewienie polskości na tych terenach. W meldunku z 23 września 1939 r. posterunku żandarmerii można znaleźć motyw aresztowania księży, w tym wypadku ks. proboszcza Bolesława Witkowskiego: „Proboszcz Bolesław Witkowski w czasie wojny wypowiadał się wielokrotnie publicznie, że Francuzi przełamali niemiecką linię (Westwall) w 7 miejscach. Przez to Witkowski wzbudził u swoich wiernych zaufanie do Polaków. Aresztowanie jego nastąpiło przez Gestapo” . Natomiast A. Forster 10 sierpnia 1940 r. w sprawozdaniu na temat roli duchowieństwa polskiego jeszcze dokładniej wyjaśnił, dlaczego polscy księża musieli zginąć: „Duchowni polscy po większej części byli fanatycznymi Polakami, nacjonalistami i właśnie za pomocą kościoła fanatyzowali i polonizowali ludność. Większa część księży katolickich została wydalona w miesiącach wrześniu, październiku i listopadzie ubiegłego roku” . Pod użytym słowem „wydalona” kryją się wyroki przez rozstrzelanie w Piaśnicy lub kary na czas nieokreślony pobytu w obozie koncentracyjnym.

Oddziały „Selbstschutu” brały udział w ludobójstwie w Piaśnicy od końca października do końca listopada 1939 r., to jest do momentu ich rozwiązania. Z meldunków dowiadujemy się, że 19 grudnia w Krokowej z inicjatywy partii NSDAP odbyło się uroczyste spotkanie w czasie, którego H. Lorentz wręczył legitymacje Volksdeutschom i odznaczenia. W dniu tym wielu mężczyzn, dotychczasowych członków „Selbstschutzu” wstąpiło do SA, z których utworzono 2 oddziały w Krokowej i Błotach Karwieńskich. W meldunku określono te oddziały jako „bojówki” .

W akcjach tych wzięli udział na przykład Georg i Waldemar Engler (ojciec i syn) prowadzący zakład fotograficzny w Wejherowie, którzy w latach międzywojennych należeli do niemieckich organizacji, a w czasie okupacji wstąpili do SA. W. Engler za zbrodniczą działalność był często awansowany. Był też wykonawcą zdjęć w czasie rozstrzeliwania Polaków. Po wojnie obaj zostali pozbawieni obywatelstwa polskiego i skazani na długoletnie więzienie .

Do kopania i zakopywania mogił oraz ich maskowania sprawcy zbrodni wynajmowali za wynagrodzeniem mieszkańców Leśniewa narodowości niemieckiej zajmujących się rolnictwem. W pracach tych brali udział jak ustalono następujący Niemcy: Franz Kormann, Paul Lizau, Walter Mahlke, Werner Mahlke, Emil Reimer, Helmut Strese vel Strzyżewski . Wykorzystywano do kopania mogił także Polaków więzionych w obozie internowania w Nowym Porcie w Gdańsku, z których utworzono tzw. „Komando do nieba” (Himmelskommando) izolowane od pozostałych więźniów. Więźniów tych także rozstrzelano w Piaśnicy. Ponadto, jak to wynika z kilku ocalałych zdjęć z rozstrzeliwań, kopali mogiły też członkowie „Selbstschutzu” .

Zaniepokojona licznymi aresztowaniami i odgłosami strzałów słyszanych z lasu w okolicy Piaśnicy ludność kaszubska dopytywała się żandarmów o los księży i swoich bliskich, co zostało odnotowane na przykład w meldunku żandarmerii w Strzelinie z 12 stycznia 1940 r. . Ostatnie transporty ofiar widywano jeszcze wiosną 1940 r., głównie przywożone z terenów Rzeszy Niemieckiej przez Szczecin i Lębork do Wejherowa.

Po zakończeniu akcji eksterminacji w Piaśnicy wiosną 1940 r. jej organizatorzy i sprawcy przystąpili do zamaskowania miejsca zbrodni poprzez posadzenie krzewów i drzew oraz poddając to miejsce szczególnej kontroli przez miejscowe organy władzy i policji również w następnych latach.

W drugiej połowie 1944 r., kiedy spodziewano się konieczności ewakuacji wojsk i ludności niemieckiej z okupowanych terenów wschodnich, przystąpiono do zniszczenia wszelkich śladów zbrodni w Piaśnicy. Do akcji tej wybrano grupę 36 więźniów KL Stutthof, których sprowadzili w sierpniu 1944 r. do Piaśnicy, zakwaterowali w leśnym legowisku, a następnie zmusili zakutych w kajdany do rozkopywania grobów, wydobycia z nich ciał ofiar i palenia w leśnych paleniskach. Po 6 tygodniach, kiedy więźniowie zakończyli pracę, esesmani we wrześniu 1944 r. zamordowali ich i ciała również spalili. Po zakończonej akcji palenia zwłok, sprawcy zbrodni ponownie użyli do zamaskowania śladów po mogiłach, niemieckich mieszkańców okolicznych wiosek .

Spalenie zwłok zgodnie z intencją sprawców zbrodni miało uniemożliwić rozpoznanie tysięcy ofiar, po których pozostał popiół, szczątki kości i drobne przedmioty. Zadbano także w celu uniknięcia odpowiedzialności, aby zaginęły ślady po wszelkiej wytworzonej dokumentacji w sprawie tej zbrodni.

Lasy Piaśnickie to także miejsce eksterminacji bezpośredniej jak oszacowano w czasie procesu powojennego, który toczył się przed Najwyższym Trybunałem Narodowym w Gdańsku w 1948 r. przeciwko Albertowi Forsterowi na ok. 8 - 10 tyś. ofiar, przeciwników politycznych internowanych w obozach na terenie Rzeszy. Były to w większości rodziny należące do polskiej mniejszości narodowej w Niemczech, a także pochodzenia niemieckiego i czeskiego, które począwszy od końca października 1939 r. do końca marca 1940 r. przywożono transportami kolejowymi na stację kolejową w Wejherowie, a następnie z rampy kolejowej dostarczano ich autobusami i samochodami ciężarowymi na miejsce stracenia pod pozorem zakwaterowania w obozie pracy w Krokowej. W tym przypadku ofiarami byli mężczyźni, kobiety, dzieci i niemowlęta.

W ramach akcji eutanazji, rozpoczętej przed wybuchem II wojny światowej prowadzonej potajemnie na terenie Rzeszy Niemieckiej w zakładach dla umysłowo chorych, rozstrzelano w Piaśnicy, jak się szacuje, co najmniej 2 tyś. pacjentów z zakładów w Lęborku, Stralsundzie, w berlińskiej dzielnicy Treptov oraz Ukermünde, których przywożono transportem kolejowym do Wejherowa pod pozorem przeniesienia do innego zakładu. Kurt Eimann w czasie procesu toczącego się po wojnie w Hannowerze przyznał się do likwidacji 1200 chorych. Liczba ta wydaje się zaniżona, bowiem jak wiadomo tylko z zakładu w Lęborku dostarczono do Piaśnicy około 900 pacjentów, a w sprawozdaniu R. Hildebrandt Wyższy Dowódca SS i Policji w Okręgu Rzeszy Gdańsk - Prusy Zachodnie podał, ze zlikwidowano 1 400 osób chorych umysłowo, gdy tymczasem wiadomo, że tylko z zakładu w Kocborowie zamordowano około 2 tysiące chorych, których kartoteki ocalały .

Po wojnie z Inicjatywy Polskiego Związku Zachodniego w dniach od 7 - 22 października przeprowadzono poszukiwania w lasach piaśnickich w wyniku, których odnaleziono ślady 30 zbiorowych mogił, z których 26 przebadano. Tylko w dwóch mogiłach odnaleziono zwłoki 305 ofiar, w tym 5 kobiet, natomiast w pozostałych szczątki ludzkie i różne drobne przedmioty. W czasie ekshumacji rodziny rozpoznały 55 osób, w tym 10 mieszkańców Wejherowa: dra Karola Bilińskiego, Leona Cierockiego, Władysława Cieślickiego, Franciszka Donarskiego, inż. Romana Kuniewskiego, nauczyciela Jana Maciejewskiego, woźnego Teofila Naczka, Jana Pawlaka, leśnika Stanisława Szyszkę oraz z obecnego powiatu wejherowskiego wójta Rumi Hipolita Roszczynialskiego .

Do dnia dzisiejszego, spośród ofiar pochodzących z Wybrzeża Gdańskiego, z obecnych powiatów wejherowskiego, puckiego, gdyńskiego, kartuskiego, miasta Gdańska ustalono ok. 600 mieszkańców, w tym około 300 gdynian, 95 mieszkańców Wejherowa oraz 200 osób pochodzących z wyżej wymienionych powiatów. Wśród tych ofiar była też niewielka grupa dorosłych i dzieci narodowości żydowskiej, mieszkańców Wejherowa, których jesienią 1939 r. zamordowano w Piaśnicy z przyczyn rasowych, między innymi kupca Israel oraz jego dzieci syna Herberta i córkę Irmę. Dr Barbara Bojarska opublikowała 88 nazwisk mieszkańców Wejherowa zgładzonych w Piaśnicy i Bogusław Breza ustalił dodatkowo 7 nazwisk . Badacze szacują liczbę ofiar z Wybrzeża Gdańskiego na około 2 tysięcy osób: mężczyzn, kobiet, małoletnich i niepełnoletnich, w której to grupie znajdują się też mieszkańcy miasta Wejherowa i obecnego powiatu wejherowskiego. Istnieją jednak trudności w ustaleniu pełnej liczby straconych w Piaśnicy.

Wskazówki do obliczeń liczby ofiar znajdują się w sprawozdaniu Landrata H. Lorentza dla A. Forstera z 27 stycznia 1940 r., w którym informował swojego zwierzchnika, że do stycznia 1940 r. wysiedlono z Wejherowa i powiatu 2 480 Polaków i 121 Żydów, pozostało 7 600 Polaków do wysiedlenia, w jego powiecie zlikwidowano 634 mieszkańców oraz 1 220 chorych psychicznie przywiezionych z Rzeszy jesienią 1939 r. . Dane, które podał H. Lorentz odnoszą się jednak do b. powiatu morskiego, który obecnie tworzą dwa powiaty pucki i wejherowski. Brak zachowanej niemieckiej dokumentacji za okres pierwszego kwartału 1940 r. nie pozwala bliżej określić liczby zamordowanych w Piaśnicy w tym czasie. W zachowanych częściowo meldunkach posterunków żandarmerii jedynie można znaleźć informacje o aresztowaniach Polaków, co do losu, których nie ma pewności, czy zostali rozstrzelani w Piaśnicy, czy zostali osadzeni w obozie koncentracyjnym. Biorąc pod uwagę powyższe dane można szacować, że z powiatu wejherowskiego w okresie od końca października do końca grudnia 1939 r., mogło zginąć, co najmniej więcej niż 300 osób, mężczyzn, kobiet, niepełnoletnich i nieletnich.

Poza Piaśnicą rozstrzelano dwie powszechnie szanowane i zasłużone w latach międzywojennych dla Wejherowa i b. powiatu morskiego osobistości: burmistrza Teodora Bolduana i ks. Prałata, dziekana wejherowskiego Edmunda Roszczynialskiego, proboszcza parafii p.w. Świętej Trójcy w Wejherowie.

Rada Miejska 17 czerwca 1934 r. większością głosów wybrała T. Bolduana zawodowym burmistrzem miasta Wejherowa na okres 10 lat. T. Bolduan doprowadził do zmniejszenia bezrobocia, przyczynił się do zbudowania osiedla ok. 100 domków w Śmiechowie. Z jego inicjatywy powstał Teatr Kaszubski im. Hieronima Derdowskiego, Uniwersytet Ludowy w Bolszewie. Od 1935 r. był członkiem Rady Naczelnej Związku Miast Polskich i sekretarzem zarządu Związku Miast Pomorskich, członkiem Rady Nadzorczej Banku Gospodarstwa Krajowego w Poznaniu. W 1936 r. uczestniczył w zjeździe burmistrzów miast europejskich w Monachium. Działał w organizacjach społeczno - politycznych: Związku Naprawy Rzeczypospolitej, Polskim Związku Strzeleckim, Polskim Związku Zachodnim, Bezpartyjnym Bloku Współpracy z Rządem i w Obozie Zjednoczenia Narodowego. Był przewodniczącym Rady Nadzorczej Drukarni Kaszubskiej, prezesem Ochotniczej Straży Pożarnej i PCK, członkiem Bractwa Kurkowego (został królem w 1938 r.), Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”.

W końcu sierpnia 1939 r. w Wejherowie, kiedy został zorganizowany sztab cywilny działający w porozumieniu z dowódcą I Morskiego Pułku Strzelców ppłk K. Pruszkowskim, T. Bolduanowi powierzono obowiązki komisarza cywilnego. Jako komisarz zajmował się zaopatrzeniem miasta w zapasy żywności, drewna do budowy okopów i umocnień. 8 września 1939 r. T. Bolduan wyjechał do Gdyni, gdzie podjął współpracę z Komisarzem Rządu - Franciszkiem Sokołem. 14 września 1939 r. w dniu zajęcia Gdyni przez Niemców, został aresztowany, osadzony w siedzibie gestapo w Gdyni na Kamiennej Górze, następnie w więzieniu Schiesstange w Gdańsku, skąd przewieziono go do wejherowskiego więzienia i umieszczono w oddzielnej celi. W czasie przesłuchań był bity, zmuszany do zamiatania ulic, sprzątania miejskich wychodków i innych upokarzających prac. Około 15 października 1939 r. funkcjonariusze gestapo wywieźli T. Bolduana z więzienia i 3 km za Wejherowem pod Zamkową Górę, 300 m od szosy zamordowali go na skraju lasu oddając w plecy 7 strzałów, a następnie wepchnęli jego ciało do dołu i przykryli kamieniem. W 1946 r. poinformowany przez restauratora Schumanna burmistrz Wejherowa Bernard Szczęsny zarządził we wskazanym miejscu ekshumację w wyniku, której odnaleziono zwłoki T. Bolduana. Został pochowany w Kościerzynie w kwaterze pomordowanych Polaków przez Niemców w czasie II wojny światowej .

Ks. prałat Edmund Roszczynialski nie tylko aktywnie udzielał się w działalności duszpasterskiej, ale także w organizacjach polityczno - społecznych. Był między innymi czołowym działaczem w latach 1924 - 1934 r. Związku Obrony Kresów Zachodnich i od 1935 r. do 1939 r. Polskiego Związku Zachodniego. Razem z ks. bp Stanisławem W. Okoniewskim 17 października 1937 r. brał udział w poświęceniu sztandaru I Batalionu Morskiego w Wejherowie. Za działalność ks. prałat E. Roszczynialski został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Kawalerskim Orderu Polonia Restituta.

Po zajęciu Pomorza Gdańskiego przez Niemców we wrześniu 1939 r. ks. E. Roszczynialski został przedstawicielem Biura Oświatowo - Szkolnego Ziem Zachodnich na teren Wybrzeża działającego przy wielkopolskiej tajnej organizacji „Ojczyzna” zajmującej się między innymi organizowaniem tajnego nauczania. Z jego inicjatywy na początku października 1939 r. powstała organizacja charytatywna „Pomoc Polakom”, którą kierował do 30 października 1939 r. tj. chwili aresztowania przez gestapo. Ponieważ został osadzony w wejherowskim więzieniu, przez wiele lat powszechnie sądzono, że zginął w Lasach Piaśnickich. Dnia 9 lipca 1979 r. zostało odnalezione miejsce śmierci ks. E. Roszczynialskiego. Jak się okazało został zamordowany w nocy z 11/12 listopada 1939 r. we wiosce Cewice koło Lęborka, w parku, w pobliżu szkoły. Dnia 3 września 1979 r. ekshumowano szczątki ks. E. Roszczynialskiego, przewieziono je do Wejherowa, gdzie 25 września w czasie uroczystości pogrzebowych złożone zostały do grobu rodzinnego na cmentarzu parafialnym przy ulicy 3 Maja. W 1994 r. ks. bp prof. Jan Bernard Szlaga - ordynariusz pelpliński rozpoczął proces beatyfikacyjny 17 kapłanów - męczenników z dawnej diecezji chełmińskiej, w tym Sługi Bożego ks. E. Roszczynialskiego .

Spośród mieszkańców Wejherowa zginęli jesienią 1939 r. wszyscy najważniejsi i najwyżsi rangą urzędnicy państwowi i samorządowi: starosta Antoni Potocki i jego sekretarz Donarski oraz Józef Gniech - woźny starostwa, burmistrz dr prawa, sędzia Karol Biliński; mjr Edward Łakomy w stanie spoczynku, wójt gminy Wejherowo - Wieś, aktywny działacz PZZ i innych organizacji społecznych, aresztowany 14 września 1939 r. na ulicy w Gdyni, więziony w Etapie Emigracyjnym w Gdyni - Grabówku, w wiezieniu Schiesstange w Gdańsku, więzieniu w Wejherowie, rozstrzelany 14 listopada 1939 r. w Piaśnicy przez SS-mana Williego Placykowskiego vel Polcin z Wejherowa lub Hansa Söhna . Dr K. Biliński funkcję burmistrza pełnił od 1929 r. do 21 kwietnia 1932 r. Po przejściu na emeryturę, w latach 1932 - 1939 przy ulicy 3 Maja 3 w Wejherowie prowadził własną kancelarię adwokacką, działał w Polskim Związku Zachodnim i pełnił funkcję przewodniczącego Powiatowego Komitetu Obrony Powietrznej Państwa. Jego nazwisko zostało opublikowane w wydanej w Berlinie w 1939 r. tzw. „Sonderfahndungsbuch Polen”. Dnia 8 września 1939 r. funkcjonariusze gestapo aresztowali go w Wejherowie jako zakładnika i uwięzili w więzieniu Schiesstange w Gdańsku na ul. Kurkowej. Rozstrzelano go 11 listopada 1939 r. w Lasach Piaśnickich. Po wojnie podczas ekshumacji zwłoki dr K. Bilińskiego 14 października 1946 r. rozpoznał syn Stanisław. Rodzina pochowała go 19 października na starym cmentarzu w Wejherowie.

Trzeba też wspomnieć o Bolesławie Kralewskim - zastępcy wójta Wejherowa - Zamek. Po zdaniu urzędu prowadził zajazd z restauracją na parterze własnego domu przy ulicy Sienkiewicza 10 w Wejherowie, który udostępniał polskim organizacjom: Polskiemu Związkowi Zachodniemu oraz Związkowi b. Wojaków i Powstańców. Po zajęciu Wejherowa 7 września 1939 r. przez wojska niemieckie, odmówił wywieszenia hitlerowskiej flagi ze swastyką. Został aresztowany w związku z tą odmową oraz za ukrywanie żołnierzy polskich w piwnicach swojego domu . Z powodu swojej działalności został zamordowany w Piaśnicy.

W Piaśnicy zginęli również urzędnicy Zarządu Miejskiego: Antoni Milczewski, Alojzy Parchem, sekretarz Jan Pawlak, członek PZZ, Związku Powstańców i Wojaków i innych organizacji, odznaczony srebrnym Krzyżem Za-sługi oraz pracownicy innych urzędów: sekretarz adwokacki Antoni Sikora, urzędnik Konrad Burandt, księgowy Bronisław Guziński. W zbiorach rodzinnych zachował się ostatni list A. Parchema, który z więzienia w Wejherowie został przekazany jego rodzinie 16 listopada 1939 r. W liście tym A. Parchem informuje swoją rodzinę, że wyjedzie stąd transportem z znajomymi Mallisą, dr Kokoszyńskim (lekarz powiatowy), nauczycielem (Józef) Urbańskim (nauczyciel) i (Augustyn) Kołodziejką (funkcjonariusz PPP). Następnego dnia 17 listopada został z wyżej wymienionymi rozstrzelany w Piaśnicy .

Zginął tam też radny miejski nadleśniczy inż. Roman Kuniewski, prezes powiatowego Polskiego Związku Strzeleckiego, członek PZZ, wiceprezes rady powiatowej BBWR, prezes koła Związku Leśników. W 1939 r. współpracował z Dowództwem Obrony Wybrzeża. Dnia 14 września 1939 r. został aresztowany w Gdyni, zaliczony do zakładników gdyńskich, więziony był kolejno z nimi w kawiarni „Fangrata” w Gdyni, Etapie Emigracyjnym w Gdyni - Grabówku, więzieniu Schiesstange w Gdańsku, więzieniu w Wejherowie. Rozstrzelany został razem z wybitnymi przedstawicielami Wybrzeża Gdańskiego 11 listopada 1939 r. w Piaśnicy. Po wojnie podczas ekshumacji grobów w Piaśnicy w październiku 1946 r. rodzina rozpoznała zwłoki inż. Romana Kuniewskiego. Dyrekcja Lasów Państwowych urządziła indywidualny pogrzeb i osobny pochówek obok zbiorowej mogiły nr 1 w lasach piaśnickich.

Z księży z dekanatu wejherowskiego zginęli między innymi: ks. Niklewski - dyrektor Zakładu Opieki Społecznej , trzech wikariuszy i dwóch prefektów: ks. Juliusz Heinig z Wejherowa, ks. Józef Lehmann, ks. prefekt Paweł Małachowski, ks. wikariusz Franciszek Przybisz, ks. kuratus Czesław Wileński z Tyłowa, z Rumi salezjanin ks. Ignacy Błażejewski, ks. wikariusz Edmund Wohlfeil, ks. wikariusz Alojzy Knitter i inni.

Duże straty ponieśli nauczyciele, spośród których zginęła w Piaśnicy bł. S. Alicja Kotowska Zmartwychwstanka. Od 22 lipca 1934 r. do dnia jej aresztowania s. Alicja Kotowska pełniła obowiązki przełożonej Domu Zakonnego Sióstr Zmartwychwstanek w Wejherowie, przy ulicy Klasztornej 9 i równocześnie dyrektorki czteroletniego Prywatnego Gimnazjum Żeńskiego i dwuletniego Prywatnego Liceum Żeńskiego imienia Królowej Polskiego Morza Matki Boskiej Swarzewskiej. Była organizatorką wśród swoich uczennic Sodalicji Mariańskiej, harcerstwa i samorządu szkolnego, uczyła fizyki z astronomią i chemii. W 1938 r. s. Alicja CR przyczyniła się do rozbudowy szkoły zakończonej w czerwcu 1939 r. Zgromadzenie prowadziło także przedszkole, Szkołę Powszechną i internat. S. Alicja współpracowała między innymi z Polskim Związkiem Zachodnim, którego została honorowym członkiem. Dnia 11 listopada 1938 r. na Zamku Królewskim w Warszawie za zasługi w służbie sanitarnej w wojnie polsko - bolszewickiej w 1920 r. odznaczono Ją Orderem „Polonia Restituta”, przyznanym w 1932 r. Ostrzeżona 23 października 1939 r. przez matkę uczennicy Annę Scheibe o zamiarze jej aresztowania przez Niemców, s. Alicja Kotowska pozostała na miejscu, aby nie narażać sióstr na represje. Następnego dnia w godzinach popołudniowych została aresztowana i osadzona w wejherowskim więzieniu. Więźniowie: Wacław Zygmanowski i Aleksander Jankowski byli świadkami wywiezienia 11 listopada 1939 r. s. Alicji z więzienia. Widzieli jak wyprowadzona na podwórko więzienne podbiegła do dzieci żydowskich, wzięła je za ręce dla dodania im otuchy i jak razem z nimi wchodziła do samochodu ciężarowego. Świadkowie zeznali, że tego dnia odjechało kilka samochodów ciężarowych zapełnionych więźniami. Wszystkich rozstrzelano w masowej egzekucji 11 listopada 1939 r. w Lasach Piaśnickich w Święto Niepodległości Polski. Tego dnia rozstrzelano ponad 300 osób, mieszkańców Wejherowa, Pucka, Gdyni - wybitnych przedstawicieli Wybrzeża Gdańskiego w odwet za ich działalność społeczno - polityczną na rzecz II Rzeczypospolitej Polskiej .

W czasie ekshumacji w 1946 r. nie odnaleziono zwłok s. Alicji. W grobie nr 7, w którym odkryto szczątki ludzkie, w którym znajdował się różaniec, jaki nosiły przy pasku siostry Zmartwychwstanki. Ojciec Święty Pius XII, gdy dowiedział się o śmierci s. Alicji powiedział: „Macie męczennicę, to wielka chwała i pociecha dla Zgromadzenia. Czy może być większe szczęście, jak oddać Życie za wiarę, za Kościół, za Chrystusa Pana”...

Miejsce w Lasach Piaśnickich, w którym po wojnie został odnaleziony różaniec zostało upamiętnione jako symboliczny grób s. Alicji Kotowskiej zmartwychwstanki, którą 13 czerwca 1999 r. w Warszawie Ojciec Święty Jan Paweł II wyniósł do godności błogosławionych w gronie 108 męczenników II wojny światowej.

Z grona nauczycieli zginęli ponadto: Antoni Gelles, Leon Jackowski, Jan Maciejewski - nauczyciel Krajowego Zakładu dla Głuchych w Wejherowie, aktywny działacz PZZ, członek ZNP, Związku Weteranów Powstań Narodowych, odznaczony Medalem Dziesięciolecia Odzyskania Niepodległości i Srebrnym Krzyżem Zasługi, nauczyciel szkoły dla głuchoniemych, Teofil Naczk - woźny Gimnazjum i Liceum Męskiego w Wejherowie, członek PZZ, ZNP, Związku Inwalidów Rzeczypospolitej Polskiej, odznaczony Brązowym, Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Dziesięciolecia odzyskania Niepodległości, Rozstrzelano również nauczycielki siostry Kazimiera i Stanisława Pankówny, a także nauczycieli: Konstanty Parzych, Wilhelm Tyszkowski, Władysław Gielewski oraz inspektora szkolnego Jana Wadowskiego i podinspektora szkolnego Wiktora Wandycza.

Ofiary ponieśli także uczniowie szkół wejherowskich. W Piaśnicy zostali zamordowani: Jan Bistram - uczeń szkoły średniej w Wejherowie, Boye Brunon, student Józef Gański, bracia Jan i Marian Napierałowie wraz z rodzicami Franciszkiem i Marią Napierałam z Kąpina, Piliński - uczeń szkoły średniej, Tadeusz Stamborski, Henryk Świderski.

Spośród pracowników Poczty Polskiej w Wejherowie zostali zamordowani: kontroler Władysław Cieślicki, wiceprezes Oddziału Powiatowego PZZ odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, przewodniczący Rady Nadzorczej „Zgoda” w Wejherowie, Bernard Formela, Leon Hirsch, Władysław Sokołowski. Zginął funkcjonariusz straży granicznej Karol Nowak, policjanci: Anastazy Bartkowski, Augustyn Kołodziejka, instruktor Przysposobienia Wojskowego Teofil Bochentyn.

Duże straty ponieśli kupcy i rzemieślnicy wejherowscy. W Piaśnicy roz-strzelano kupców: Aleksandra Chrabkowskiego, piekarza Konrada Ebertowskiego, piekarza Alfonsa Gańskiego, Jana Gumińskiego, Anstazego Kozłowskiego, Jakuba Mazurka, Dawida, Helenę i Elsę z rodziny Riese, Tadeusza i Władysława Wolskich, rzemieślników: Jana Cylkę, Franciszka Kaucha, piekarza Jana Kura, Stefana Pasternaka, Stefana Patermana, Ksawerego Patoka, Józefa Rataja.

Rozstrzelano ponadto organistę Bolesława Blaszke z Tyłowa, redaktora „Gazety Kaszubskiej” w Wejherowie Czesława Buksakowskiego, mierniczego Franciszka Chojnackiego, mieszkańców Wejherowa: Jana Kliczykowskiego, Jana Franciszka Rompę. Ponadto zginęli: B. Gleinert, Ezechiel Ryglewski, Aleksander Ciechański, Franciszek Cierocki, Feliks i Bolesław Meysnerowie, Agnieszka Bork, robotnicy: Władysław Osmański, Ezechiel Ryglewski, Józef Scheiba, Stanisław Szyszka, Jerzy Trautmann .

Z Bolszewa zginął Wiktor Gołąbek, z Łężyc wójt gminy Rumia - Zagórze Hipolit Roszczynialski, rtm. Rez. 18 Pułku Ułanów w Grudziądzu, działacz PZZ, odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari, Krzyżem walecznych i Medalem Niepodległości, aresztowany w Gdyni, po 2 miesięcznym śledztwie przewieziony do wiezienia wejherowskiego i rozstrzelany w Piaśnicy , z Rumi zginęli: Bolesław Czarnecki, pracownik PKP - Klemens Filipowski, mierniczy Jan Jędrychowski, dentysta Aleksander Małecki, budowniczy Franciszek Masztalerz. Ponadto w dniach od 1 do 3 listopada w Rumi - Zagórzu po przeprowadzonych rewizjach w mieszkaniach i domach Polaków aresztowano co najmniej 16 osób i przewieziono do więzienia w Wejherowie. Nazwiska i adresy podał członek SA - Alojzy Kreft . Dnia 10 listopada żandarmeria aresztowała robotników portowych Jana Wosika i Fehdę za przynależność do PZZ, których osadzono w więzieniu w Wejherowie i rozstrzelano w Piaśnicy.

Z Gościcina zginął stolarz Franciszek Balk, z Szemudu urzędnik pocztowy - Alojzy Błaszkowski, Paulina Karbowska, Stanisław Stroński, Leon Wołoszyn; z Luzina między innymi: nauczyciel Franciszek Kaizer, piekarz Józef Pelowski, rolnik Józef Sielawski, leśniczy Józef Wilczek.

Z powodu spalenia zwłok oraz zniszczenia lub wywiezienia dokumentacji zbrodni przez Niemców, tajemnicą do dnia dzisiejszego pozostaje dokładna liczba pomordowanych, lista ich nazwisk i pochodzenie narodowe, liczba zbiorowych mogił, a także lista nazwisk większości sprawców tej zbrodni, zwłaszcza członków oddziału SS - Kurta Eimanna i Selbstschutzu.

Odpowiedzialność karną za zbrodnie popełnione m.in. w Piaśnicy poniósł Albert Forster, Gauleiter NSDAP i namiestnik Trzeciej Rzeszy w Okręgu Gdańsk - Prusy Zachodnie, którego Trybunał Narodowy w Gdańsku skazał w 1948 r. za zbrodnie popełnione w latach 1939 - 1945 na karę śmierci. Wyrok wykonano 28 lutego 1952 r. w areszcie śledczym Warszawa - Mokotów. Sąd niemiecki w Hamburgu w 1968 r. wymierzył esesmanowi K. Eimannowi karę 4 lat więzienia za udział w zbrodni na psychicznie chorych w Piaśnicy. Richard Hildebrandt - wyższy dowódca SS i policji został przez sąd polski w Bydgoszczy skazany na karę śmierci. Wojskowy Sąd Brytyjski w Hamburgu skazał M. Pauly'ego na karę śmierci za zbrodnie popełnione w KL Neuengamme w latach 1942 - 1945, która została wykonana w 1946 r. w więzieniu Hameln. W czasie procesu M. Pauly nie ujawnił swojej zbrodniczej działalności w latach 1939 - 1942 na Pomorzu Gdańskim i w KL Stutthof. F. Freimanna - okupacyjnego burmistrza Pucka Sąd Okręgowy w Gdyni skazał na karę śmierci, przepadek mienia i pozbawienia obywatelskich praw honorowych na zawsze .

© 2006 GBP Bolszewo | webmaster | RSS
Ilość osób na stronie: 3. Czas ładowania: 0.01656